fbpx
KS SEMP Warszawa Stowarzyszenie Edukacji Młodych Piłkarzy
KS SEMP Warszawa

Zapraszamy do lektury wywiadu z nowym trenerem rocznika 2005 KS SEMP Warszawa, Michałem Madeńskim. Ciekawych tematów nie zabrakło.

Czym przekonał Cię SEMP Warszawa?

Dużym wyzwaniem sportowym, przejmuję zespół rocznika 2005, w którym będę pracował z pierwszą i drugą drużyną. Kolejna sprawa to pozycja wyjściowa obu zespołów, ponieważ pierwsza drużyna gra w I lidze wojewódzkiej, a druga w I lidze okręgowej, więc zawodnicy będą cały czas rywalizować na dobrym poziomie mazowieckim. Następnie szeroka kadra zawodników, z którymi mogę pracować oraz możliwości rozwoju, jakie daje mi SEMP.

Ostatnimi czasy pracowałeś w Klubie Sportowym Konstancin z rocznikami 2011 i 2012/2013 oraz z seniorami. Jak zapatrujesz się na prowadzenie chłopaków z 2005?

Swego czasu miałem możliwość pracy z zawodnikami 14-15 letnimi, więc to dla mnie żadna nowość. To bardzo dobry wiek dla chłopaków, aby z wieku i piłki dziecięcej zrobić krok do przodu w kierunku piłki młodzieżowej. Jako trener seniorów znam oczekiwania, jakie są w seniorskiej piłce, więc jest mi znacznie łatwiej przygotować chłopaków na to, co ich spotka za rok czy 2 lata. Drużyna seniorów, którą prowadziłem, z reguły zawsze grała młodymi zawodnikami.

Miniony sezon z seniorami Klubu Sportowego Konstancin nie był zbyt udany.

Trzeba powiedzieć wprost, że był fatalny, w mojej pracy w ostatnim sezonie były wzloty i upadki, chociaż chyba w 90% ten sezon był porażką. W Konstancinie przeżyłem ciężki rok, upadek bardzo nisko i zderzenie z trudną rzeczywistością. Złość i porażkę chciałbym przekuć w coś nowego i lepszego.

Czy Twoim głównym celem jest przyszła praca w dobrych zespołach seniorskich czy jednak planujesz skupić się na młodzieży?

Człowiek planuje, diabeł się raduje. W pracy trenerskiej nie jest się w stanie przewidzieć, co czeka nas w przyszłości. Generalnie najlepiej się czuję w drużynach 11-osobowych i tego się trzymajmy.

Czujesz, że możesz tutaj wyszkolić kilku naprawdę świetnych zawodników?

Oczywiście, że tak, w każdym drzemie pewien potencjał, wiele nie mogę powiedzieć jeszcze o zawodnikach, bo widziałem raptem 2 spotkania oraz prowadziłem 3 treningi, więc to na razie spora niewiadoma, ale z obecnych obserwacji uważam, że jest duża grupa fajnych zawodników, pytanie najważniejsze, czy wszystkie zależności zbiegną się w jednym czasie, aby zawodnik odniósł sukces.

W jakim stopniu w szkoleniu młodzieży pomaga Ci praca w dziale analiz Legii Warszawa?

Przez rok pracy w Legii nauczyłem się naprawdę bardzo dużo. Już nie mówiąc o aspekcie zawodowym, czyli nauka i rozwinięcie analizy w swoim warsztacie trenerskim – poznanie programów i możliwości, jakie daje nagranie video. Spotkałem tam super przewodników przez analizę – Kacper Marzec i Piotrek Parchen. Dużo wiedzy, dali możliwości, które  mogę przełożyć na pracę z zawodnikami. Jeszcze rok temu pewnych detali nie widziałem, dziś potrafię je rozpoznać i przełożyć na swój warsztat.

W swojej pracy trenerskiej miałeś okazję przebywać na różnych stażach, poznałeś między innymi warsztat trenera Jose Pachety i Jacka Magiery.

U Trenera Pachety byliśmy raptem tydzień czasu, gdy był w Herculesie Alicante, tam zderzyłem się z jedną główną różnicą – mentalnością zawodników. Oni myśleli zupełnie inaczej o piłce, mieli inne nastawienie, byli bardziej naładowani energią niż spotykamy się z tym w Polsce. Pomiędzy zawodnikami czuć było rodzinny klimat. U Trenera Magiery mogłem być znacznie dłużej przy drużynie, którą prowadził w III lidze (rezerwy Legii). Byłem przy odprawach trenerów i odprawach z zawodnikami, widziałem sam proces planowania jednostki, rozmowy z zawodnikami, mogłem poczuć, jak trener zarządza sztabem i szatnią. Wielka osoba, czas spędzony z nim dał mi naprawdę wiele. Zawsze miał dla mnie czas na kawę, opowiadał o wszystkim i pomagał zrozumieć swoją wizję. Świetna osoba. Do dziś mamy sporadyczny kontakt. Spotykaliśmy się potem przy okazji wyjazdu do Motoru Lublin czy na różnych szkoleniach. Od pierwszego treningu na Legii czułem, że szybko wskoczy na wysoki poziom. To jest typowa mentalność zwycięzcy.

Jakie są Twoje największe zalety jako trener i największe wady?

Nie lubię mówić o sobie, należy zapytać zawodników, z którymi współpracuję albo moich najbliższych.

Czy masz swój ulubiony styl gry bądź element treningu, który najbardziej chciałbyś przekazywać swoim podopiecznym?

Wszystko zależy od materiału, na jaki trafię w SEMP-ie, ale faktem jest, że mam swoje „koniki”. Bardzo lubię szybką grę, gdy jednostki są prowadzone intensywnie i zwyczajnie z odpowiednim przekazem. Gdy zawodnik trenuje na wysokich obrotach, to łatwiej jest mu przełożyć to na mecz, uczy się szybciej podejmować decyzję. Bardzo lubię porządek w drużynie – od szatni, poprzez jednostki i mecze. Nie lubię chaosu i bałaganu, ale mimo to lubię, jak zawodnik sam znajduje rozwiązania podczas meczu.

O co walczy rocznik 2005 KS SEMP Warszawa w nadchodzącym sezonie?

Jest jeden główny cel – rozwój zawodników. Jeśli zawodnicy będą podnosić swoje umiejętności indywidualne, to zyska na tym cały zespół. Cel drużynowy to na pewno powtórzyć wynik z rundy wiosennej, a może zrobić coś więcej. Nie nakładajmy jednak zbędnej presji na zawodników jako jednostki, ani jako drużyna. Dajmy nam czas.

Nie samą piłką nożną człowiek żyje – jak spędzasz wolny czas poza treningami?

Mam go naprawdę bardzo mało, w sumie od stycznia może miałem 7-8 dni wolnych, a urlop wakacyjny szalenie długi, bo aż 4-dniowy, ale jak już mam czas, to spędzam go z żoną i synkiem, a poranki wykorzystuję na spacery z naszą bokserką.

Rozmawiał Rafał Lipski